Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Czy naprawdę potrzebujemy w Polsce imigrantów zarobkowych?

Na koniec marca 2018 roku, według danych Głównego Urzędu Statystycznego, bezrobocie w Polsce wynosiło 6,6%, co oznacza, że liczba zarejestrowanych bezrobotnych wynosiła 1092,2  tys.

Najwięcej zarejestrowanych bezrobotnych było w regionie centralnym mazowieckim -103,8 tys., na kolejnych miejscach znalazły się regiony śląski – 95,2 tys. oraz podkarpacki  91,3 tys.

Jednocześnie GUS podaje, że ilość wakatów na koniec I kwartału b.r. wynosiła 99,7 tys. Oznacza to niemalże 100 tysięcy nieobsadzonych miejsc pracy.

Niedobór rąk do pracy widoczny jest w każdej branży. Sytuacja jest na tyle trudna, że nawet w niewielkich miastach, w których jeszcze niedawno było dwucyfrowe bezrobocie, zaczyna brakować chętnych do pracy.

„Z naszych obserwacji wynika, że bez pracowników z zagranicy przedsiębiorcy w Polsce będą mieli problem z obsadzeniem wakatów. Już teraz posiłkują się imigrantami ekonomicznymi zza wschodniej granicy. W naszej agencji stworzono specjalne stanowiska do obsługi kandydatów z Rosji i Ukrainy. Większość pracodawców bardzo chętnie zatrudnia Ukraińców. Ale rąk do pracy ciągle brakuje”. – stwierdza Małgorzata Pieczyńska, rzecznik prasowy agencji pracy j InterKadra.

Okazuje się, że Ukraińcy nie rozwiążą wszystkich problemów polskiego rynku pracy.  Musimy się otworzyć na pracowników z Azji. Już teraz wiadomo, że np. Wietnamczycy czy Filipińczycy to narodowości bardzo dobrze aklimatyzujące się w Polsce i zaangażowane w przydzielane im zadania.  

Polska jest liderem, na skalę europejską, w wydawaniu wiz długoterminowych oraz zezwoleń pobytowych dla cudzoziemców z tzw. krajów trzecich. Wg Eurostatu w 2016 roku wydaliśmy 494 tysiące takich dokumentów. Liczba ta stanowi prawie 60 proc. tego rodzaju dokumentów wystawionych w całej Unii Europejskiej. To wszystko to jednak ciągle kropla w morzu potrzeb polskiego rynku pracy.

Według doniesień medialnych, rząd polski zamierza wprowadzić regulacje prawne otwierające nasz rynek pracy również dla przybyszów spoza Unii Europejskiej.

Trwają negocjacje między resortami: pracy, spraw wewnętrznych oraz inwestycji i rozwoju, dotyczące strategii migracyjnej. Jej częścią ma być nowelizacja ustawy o instytucjach rynku pracy.  Celem tej strategii jest nie tylko wypełnienie imigrantami coraz bardziej dającej się nam we znaki luki na rynku pracy. Politycy deklarują, że chcą, by przybysze osiedlali się u nas, zakładali rodziny. W ten sposób mogli by nam pomóc rozwiązać nasz problem demograficzny. Dlatego też, rząd polski planuje ułatwić imigrantom spoza UE uzyskiwanie zezwoleń na pracę. Ważnym punktem tych planowanych zmian jest wydłużenie czasu ich obowiązywania. Obecnie pozwolenie na pracę wydawane jest najwyżej na trzy lata, wkrótce może być to nawet pięć lat. Znacznie większe znaczenie może mieć inna proponowana zmiana: małżonek osoby, która ma już pozwolenie, nie będzie musiał starać się o taki dokument.

Przygotowywana nowelizacja ustawy o instytucjach rynku pracy zakłada także szybką ścieżkę umożliwiającą przejście z pracy na podstawie oświadczenia, na pracę na podstawie zezwolenia (jeśli zmiana dotyczy tego samego pracodawcy). Mogłoby się to odbywać z dużymi udogodnieniami. Szczegóły są dopracowywane. Kolejne ułatwienie ma polegać na składaniu wniosków o zezwolenie na pracę drogą elektroniczną. Taki model działa już w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim i znacznie skraca czas rozpatrywania wniosków. Jednocześnie rząd konsultuje projekt rozporządzenia, które zwalniałoby z obowiązku tzw. testu rynku pracy. Dotyczy to  wielu zawodów związanych z branżą budowlaną, logistyczną czy IT.  Wszystkie te planowane zmiany wynikają z ogromnej presji rynku pracy.

„Odnotowujemy ogromny popyt na pracowników, szczególnie w produkcji i logistyce. Mamy problem ze znalezieniem rąk do pracy. Przedsiębiorcy chętnie zatrudniają imigrantów zza wschodniej granicy. Ale z tym wiążą się dwa podstawowe problemy: biurokracja oraz wyczerpujące się możliwości znalezienia pracowników dla niektórych branż. Negocjowane zmiany w prawie bardzo by nam pomogły”. – podkreśla Małgorzata Pieczyńska z InterKadra.

Patrząc na dane z Eurostatu, pojawia się pytanie o to, jak przyciągnąć do pracy w Polsce mieszkańców Europy z krajów, w których bezrobocie jest wysokie. Alternatywą jest otwarcie się na zatrudnianie obywateli Hiszpanii, Grecji, Włoch. Zapewne w wielu sektorach gospodarki jest możliwe stworzenie ofert pracy przyciągających mieszkańców tych krajów. Nieuniknione wydaje się jednak sięganie w  niedalekiej przyszłości po pracowników z Azji Południowo-Wschodniej. Szczególnie dla zapełnienia wakatów w tych najbardziej potrzebujących branżach: produkcji, logistyce i IT.