Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Zawodowcem być

Jak to się dzieje, skoro rokrocznie zasadnicze szkoły zawodowe i technika wypuszczają na rynek pracy dziesiątki tysięcy absolwentów? W roku szkolnym 2013/2014 było to prawie 200 tysięcy.

Po pierwsze, do tego stanu rzeczy przyczyniła się reforma systemu edukacji z 1999 roku, która kosztem rozwoju szkolnictwa wyższego praktycznie zlikwidowała kształcenie zawodowe. Niby jest, a jakby go nie było. Przy wzroście liczby uczelni o połowę, a zmniejszeniu ilości techników, szkół zawodowych nie przybyło. Nie wprowadzono w nich żadnych gruntownych zmian, przez co zostały zmarginalizowane, stając się de facto edukacyjnymi slumsami. Nie przyciągają przedsiębiorczych i ambitnych młodych ludzi,  chcących uczyć się po to, by zdobyć pewny i atrakcyjny fach.

Kompetencje młodych osób kończących szkoły zawodowe i technika pozostawiają wiele do życzenia. Do dziś niektóre zawodówki nadal kształcą w tych samych zawodach co 20 lat temu, a przecież dzisiejszy rynek pracy potrzebuje zupełnie innych fachowców, niż w latach 90. Co więcej – duża część absolwentów pozostaje tak naprawdę bez zawodu, bo… nie zdają egzaminów zawodowych. W 2014 egzaminów w zawodówkach nie zdało 20,4 proc. uczniów, a w technikach i szkołach policealnych - niemal aż 35 proc.

Inni kończąc szkołę i zdobywając zawód na papierze nie są przygotowani do wykonywania go. Bo cóż to za cukiernik, który świetnie piecze ciasto drożdżowe, a pączka już nie, bo szkoły nie było stać na droższe składniki spożywcze? Zawodówkom i technikom brakuje środków, a przez to i odpowiedniej infrastruktury, wykwalifikowanej kadry, warsztatów. Przede wszystkim jednak – pomysłu na siebie i na miejsce swoich absolwentów na współczesnym rynku pracy.

Źródło:
Gazeta Wyborcza
PAP
GUS