Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Dyszka zamiast półwiecza…

Dlaczego „aż”? 50 lat to jeden z najdłuższych na świecie okresów archiwizacji dokumentów pracowniczych.

Największym obciążeniem pracodawców (już byłych) są koszty związane z utrzymaniem takiego archiwum. Dokumenty nie mogą być wszakże przechowywane byle jak (bo w wersji papierowej) i byle gdzie (bo jeśli warunki zostaną określone jako „zagrażające zniszczeniem lub uszkodzeniem”, na byłego szefa czeka grzywna).

Od początku roku 2018 sytuacja ma ulec zmianie. Nie, dokumenty nie będą mogły się „rozproszyć.” Nadal obowiązek ich przechowywania będzie ciążył na pracodawcy, ale czas skrócić się ma do 10 lat, a archiwizacja będzie mogła przybrać formę elektroniczną (lub jak dotąd – papierową; możliwa byłaby też forma mieszana).

Swoją pracę rozpocząłeś po 31 grudnia 1998? Po dane, niezbędne do uzyskania świadczeń emerytalno-rentowych, już nie będziesz musiał dreptać do dawnych szefów, a znajdziesz je w samym… ZUSie.
Zmiany zapowiedziało Ministerstwo Rozwoju.