Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Czy rynek pracownika będzie wymuszał na pracodawcach podwyższenie stawek?

Wszyscy widzimy, jak wygląda sytuacja na rynku pracy w Polsce. Pracowników brakuje w większości branż. Czy taka sytuacja wymusi na pracodawcach podwyższenie wynagrodzeń?

Na podwyżkę wynagrodzenia w najbliższych miesiącach liczy ponad 60% zatrudnionych Polaków. Jest to zdecydowanie najwyższy wynik w ciągu ostatnich lat. Z punktu widzenia pracodawców natomiast zachowanie wynagrodzeń na obecnym poziomie byłoby odpowiednie dla ponad 60% z nich. Tylko nieznaczna część pracodawców jest gotowa zwiększyć płace.

Niemniej jednak wyższe wynagrodzenia to najistotniejszy, ale nie jedyny argument mogący skłonić pracownika do pozostania w pracy lub podjęcia nowej. Zatrudnieni doceniają coraz bardziej elastyczne godziny pracy. Pracodawcy natomiast coraz chętniej oferują takie rozwiązania. Wynika to również z faktu, że w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej Polacy pracują naprawdę dużo. Według danych Eurostatu w trzecim kwartale 2017 roku pracowaliśmy średnio 40,6 godziny w tygodniu. Daje nam to trzecie miejsce w całej Unii Europejskiej. Dlatego też oferowanie elastycznego podejścia do czasu pracy, umożliwienie pracy zdalnej to atuty, które mogą zatrzymać dobrego pracownika lub pozyskać kolejnego.

Co ciekawe, to nie osoby z wyższym wykształceniem czują się najbardziej pewnie na rynku pracy. Utraty pracy nie obawia się prawie 90% osób z wykształceniem zawodowym. To efekt ogromnego zapotrzebowania na pracowników fizycznych zarówno w sektorze produkcyjnym, jak i budowlanym. Istotną bolączką rynku pracy jest fakt, że mamy w Polsce wielu dobrze wykształconych humanistów pozostających bez pracy lub wykonujących pracę niezgodną z ich przygotowaniem zawodowym. Brakuje zaś ludzi z konkretnym wykształceniem inżynierskim czy po prostu zawodowym – rzemieślniczym.

Wśród pracowników legitymujących się wyższym wykształceniem nadal najpewniej mogą się czuć specjaliści IT. Nawet ci nieposzukujący aktywnie pracy otrzymują 5-8 ofert pracy tygodniowo. Wybierają zatem, sugerując się nie tylko wynagrodzeniem, ale właśnie elastycznością godzin pracy, lokalizacją, wielkością zespołu, rodzajem realizowanych projektów, a nawet wystrojem biura czy dostępnością i wyposażeniem stref relaksu. Elementy oferty, które do tej pory były niedostrzegane lub miały niewielkie znaczenie, teraz stają się tymi decydującymi przy wyborze konkretnego pracodawcy.

Sam fakt otrzymania wielu aplikacji w odpowiedzi na ogłoszenie nie gwarantuje pracodawcy pozyskania odpowiedniego pracownika. Nadal jest tak, że część aplikujących osób nie posiada kwalifikacji potrzebnych do realizowania zadań na oferowanym stanowisku. Z tych, które je mają, co piąta osoba nie pojawia się na rozmowie kwalifikacyjnej. Osoby, które przychodzą na spotkania, często mogą wybierać spośród kilku ofert, co w efekcie powoduje, że kandydaci coraz śmielej zachowują się w relacji z przyszłym pracodawcą. Należy pamiętać o jeszcze jednej kwestii: nie każdy region Polski oferuje dużą liczbę ofert pracy.

Podsumowując, obecny rynek pracy stawia spore wyzwania przed pracodawcami i agencjami pracy. Widzimy, że oczekiwania pracowników rosną zarówno wobec obecnych, jak i potencjalnych pracodawców. Trzeba jednak pamiętać, że za określonymi wymaganiami powinny iść konkretne kompetencje. Jeśli pracownik dysponuje odpowiednimi kompetencjami w jednej z branż z permanentnym deficytem rąk do pracy, może liczyć nie tylko na atrakcyjne wynagrodzenie, ale i na szereg korzyści pozapłacowych.