Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Szara strefa nadal mocno się trzyma

Chciałoby się wierzyć, że za taki stan rzeczy odpowiedzialny jest po prostu świetny stan naszej gospodarki. I tak i nie – gospodarka ciągle się rozwija, ale znamienne jest, że swoje rozmiary powiększyła w ostatnich miesiącach także… szara strefa.

O szarej strefie i pracy na czarno było na tym blogu już nie raz. Dziś temat powraca jednak na nasze łamy za sprawą badania „Shadow Economies in the Baltic Sea Region 2015” przeprowadzonego przez  Lithuanian Free Market Institute. Rezultaty tych badań nie prezentują się optymistycznie. Mówią o liczbie około dwóch milionów Polaków deklarujących swój udział w szarej strefie.

Pozornie te wyniki odstają znacznie od przytaczanych tu wcześniej badań, przeprowadzonych przez Konrada Turka z Uniwersytetu Jagiellońskiego („Szara strona rynku pracy. Czy elastyczność jest rozwiązaniem?”), które jako pracujących na czarno definiowały około miliona Polaków. Byli to jednak pracownicy pracujący bez żadnej umowy i bez żadnych świadczeń.

Raport litewski spojrzał na problem szerzej, wziął bowiem pod uwagę także pracowników, którzy w swoim zatrudnieniu łączą legalną umowę z wypłacaniem części wynagrodzenia „pod stołem”. Taki sposób „zatrudnienia” wskazało 54 proc. osób (wśród tych, których to dotyczy). 42 proc. badanych nie ma żadnej umowy o pracę i całość ich zarobków nie jest w żaden sposób opodatkowana.

Badanie Lithuanian Free Market Institute objęło Litwę, Polskę, Estonię, Łotwę, Szwecję i Białoruś. Podobny do polskiego odsetek nieoficjalnego zatrudnienia wykazało tylko na Białorusi, a najmniejszy w Szwecji – 3 procent.

Źródło: PAP