Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Najczęściej stosowane wymówki, żeby nie pójść do pracy

Wiemy, że nawet najbardziej lojalny i zaangażowany pracownik może mieć taki dzień, w którym pójście do pracy jest trudne, wymagające tak wielkiego nakładu sił i mobilizacji, że nie jest w stanie temu podołać. Czasem jest to efekt dnia poprzedniego, zbyt długiego i „wesołego”spotkania z rodziną czy przyjaciółmi. Czasem tylko efekt przepracowania lub słabszej formy fizycznej.

Co wtedy zrobić? Oczywiście z pomocą spieszy instytucja urlopu na żądanie. Warto jednak jej nie nadużywać i zawsze być uczciwym wobec swojego przełożonego. Pamiętajcie, że nawet jeśli wydaje się Wam, że z powodzeniem oszukaliście przełożonego, twierdząc, że pociecha ma gorączkę i musicie zostać z nią w domu…to wcale nie oznacza, że nie poniesiecie konsekwencji tego kłamstwa w przyszłości.

Zaczniemy może od tego, jakich wymówek z pewnością nie stosować.

Na jednym z angielskich portali internetowych pojawiło się kilka takich, których nie należy używać i niech będą one raczej zabawną ciekawostką niż inspiracją.

Jeden z pracowników tłumaczył się, że wsiadł do samolotu i nie wie, w jakim kraju się znajduje. Pracownica z Anglii zadzwoniła do szefa i powiedziała mu, że potrzebuje operacji plastycznej. Pracownicy najczęściej usprawiedliwiają swoją nieobecność chorobą, ale to nic w porównaniu z mężczyzną, który złamał kostkę podczas spania w wannie.

Prawdą jest, że najwięcej problemów powoduje wspomniany urlop na żądanie. Pracownik może o taki urlop poprosić nawet na kilka minut przed rozpoczęciem dniówki. Musicie zdawać sobie sprawę z tego, że poważnie zakłóca to przebieg pracy i denerwuje innych pracowników. Jeśli w dodatku po zajrzeniu na profil społecznościowy pracownika dowiadują się o prawdziwym powodzie niedyspozycji kolegi z zespołu, frustracja współpracowników rośnie. Pracodawca, który na takim profilu zobaczy zdjęcia z imprezy mającej miejsce dzień wcześniej, może być bardzo niezadowolony i z pewnością prędzej czy później wyciągnie konsekwencje. Pamiętajcie: niemalże 1/4 pracodawców jest skłonna zwolnić pracownika, który bierze wolne z powodu choroby, a potem jest aktywny na portalach społecznościowych. Naszym zdaniem nie jest to aż tak karygodne. Samo przebywanie na Facebooku nie spowalnia przecież procesu zdrowienia, niemniej jednak podejmowanie i publikowanie wszelakich aktywności rozrywkowych w tym czasie będzie już bardzo niemile widziane. Oczywiście dla uwiarygodnienia sytuacji niektórzy wrzucają na swoją tablicę zdjęcie z mokrym ręcznikiem na głowie lub z syropami i pudełkiem chusteczek w tle. Jest to jakiś sposób, ale go nie pochwalamy.

Czy istnieją inteligentne wymówki? Tak, ale tylko wtedy, gdy nie są nadużywane. Oto kilka z nich:

Spotkanie z klientem: osoby, które prowadzą własne projekty, przeważnie nie muszą tłumaczyć się z faktu, że czeka ich pilne, niezapowiedziane wcześniej spotkanie z klientem w terenie. Musicie jednak pamiętać, że jeśli klient ma też kontakt z Waszym przełożonym, istnieje ryzyko, że pretekst uniknięcia pracy wyjdzie na jaw.

Wizyta u lekarza: to jedna z najczęściej stosowanych wymówek. Skuteczna tylko wtedy, kiedy nie jest nadużywana. Jeśli chodzisz do lekarza często i wypada to zwykle w piątki lub w poniedziałki, Twój przełożony szybko zorientuje się, że jedyna choroba na jaką cierpisz, to „zbyt krótki weekend”.

Śmierć bliskiej osoby: zachęcamy, aby nie robić z tego wymówki. Nigdy – jeśli nie jest to prawda. Jest to najprostsza droga do kompromitacji i utraty reputacji, gdy kłamstwo wyjdzie na jaw. Etycznie karygodne, nawet w oczach bardzo pobłażliwego przełożonego.

Awaria samochodu: oczywiście wymówka ta użyta jednorazowo jest w porządku. Jeśli jednak się powtarza, traci na skuteczności. Istnieją przecież inne sposoby dojazdu do pracy, chociażby komunikacją miejską lub taksówką.

Nagłe sprawy osobiste: to bardzo nieprecyzyjne określenie, które niejako automatycznie budzi podejrzenie oszustwa i wyłudzenia dnia wolnego. Ogólnikowe stwierdzenia, bez rozwinięcia, z góry stawiają Cię w złym świetle.

Pilny wyjazd rodzinny: zdarza się, wiadomo. Szwagier miał odwieźć swoją matkę do sanatorium, ale zepsuło mu się auto… więc Ty musiałeś to zrobić. Dobry z Ciebie zięć. I oby tylko teściowa nie była za dobra i nie przyniosła Ci następnego dnia drugiego śniadania do pracy…

Pamiętaj, że wymówki od pracy w dłuższej perspektywie nie przyniosą Ci nic dobrego. Jeśli jesteś wyjątkowo zmęczony obowiązkami zawodowymi, wystarczy porozmawiać uczciwie z przełożonym i poprosić o kilka dni wolnego na zregenerowanie sił. Jeśli pozwala na to charakter Twojej pracy, możesz też zaproponować pracę w domu. W ten sposób nie zrobisz zaległości, nie zaniedbasz obowiązków. Warto wypracować z szefem kompromis, a nie uciekać się do kłamstw. Pamiętajcie o starej ludowej mądrości: kłamstwo ma krótkie nogi.