Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Komu pracoholizm się opłaca?

Pracoholik pracuje dużo, a nawet jeśli fizycznie nie ma go w biurze przy biurku, myślami prawie na pewno tam jest. Wydaje się być ambitny, pracowity, niezwyciężony – pracownik – skarb dla przedsiębiorstwa. Dopóki przynosi pracodawcy zyski, motywuje swoją postawą współpracowników, wydaje się, że wszystko jest w porządku. Jednak pracoholizm, jak każde uzależnienie, jest destrukcyjny i w końcu objawia swoje demoniczne oblicze.

Granica między pracowitością, fascynacją swoją pracą a pracoholizmem jest cienka i można ją wyznaczyć między innymi poprzez barwę odczuć im towarzyszących. Pracoholik się frustruje; niepowodzenia (na które sobie nie daje przyzwolenia) odbiera jako osobistą wielką klęskę. Wtedy pojawia się załamanie i często depresja. Pracoholik nigdy nie odpoczywa, bo nawet w czasie „wolnym” (włącznie z wakacjami) myśli o pracy. I nie zawsze są to przyjemne przemyślenia. Ciągła praca na najwyższych obrotach prowadzi w końcu do wyczerpania – nie tylko psychicznego, ale tez fizycznego, a wtedy już może być za późno, by zacząć się leczyć.

Jeśli kochasz swoją pracę, masz ochotę przebywać w siedzibie firmy, wśród klientów, nad dokumentami niemal cały czas, dyskomfort odczuwasz przy wyłączonym telefonie i laptopie, a na pozafirmowym spotkaniu towarzyskim lub podczas urlopowego „wypoczynku” na plaży jest Ci niekomfortowo i może nawet… strasznie, to wiedz, że jesteś na dobrej drodze do przekroczenia tej cienkiej linii (o ile już tego nie uczyniłeś).