Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Style zarządzania personelem. Część 5. Własny rozwój ku dobru wspólnemu

Dziś kłania się Wam… nie despota – Zoś – Samoś, nie demokrata, ani nawet… nie liberał, a… trener:-)

Potrafisz w każdym ze swoich pracowników zobaczyć odrębną jednostkę – pełną wad i zalet, potrzeb, pragnień i możliwość? Wiesz czego Ty potrzebujesz – które części składowe podległej sobie skomplikowanej, pełnej niezależnych ludzkich trybików, maszynie muszą działać bardziej efektywnie? Widzisz to i jednocześnie potrafisz tak zintegrować działania, by wydobyć ze swoich ludzi ich najlepsze cechy oraz dać im narzędzia, by je (z Twoją pełną pomocą), rozwinęli. Ba! By chcieli i potrafili je rozwinąć, realizując się w firmie? Jeśli tak, to jesteś coachem „pełną gębą”;)

Lider – trener jest po to w zespole, żeby rozwijajać siebie i swoich współpracowników. Tak organizuje pracę, żeby każdy podnosił swoje kwalifikacje, dzięki czemu staje się de facto bardziej samodzielny i niezależny, a dzięki głębokiej motywacji pracuje coraz efektywniej także dla firmy. Wszyscy na tym zyskują. Celem takiego zarządzania jest sprawienie, by indywidualne cele pracownika pokryły się lub znalazły swoje urzeczywistnienie w celach przedsiębiorstwa. Wówczas każdy się realizuje.

Problem pojawia się w sytuacji, gdy lider – coach za bardzo koncentruje się na tych najsłabszych pracownikach, dzięki czemu może nieświadomie pociągnąć cały zespół „w dół” lub gdy za świetnym prowadzeniem pracownika nie idą inne środki motywacji (takie jak chociażby wynagrodzenie). W takim wypadku istnieje niebezpieczeństwo „wyhodowania” świetnego pracownika, ale… konkurencji.