Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Style zarządzania personelem. Część 4. Frywolnie i byle jak, czy może podstępnie genialnie?

A więc pytanie na dziś: czy może być tak, że nie rządzi… nikt?

Skoro wolność jest wartością nadrzędną i niepodważalną, to także każdy w pracy ma prawo do jej pełnego urzeczywistnienia. Niech pracują jak chcą, robią co chcą. Nie będę ich ograniczał i blokował ich potencjału… a może po prostu mi się nie chce..? Odnajdujesz siebie w tym zdaniu, przedstawicielu liberalnego podejścia do zarządzania ludźmi?

Ale zaraz, czy na pewno „do zarządzania”? Styl liberalny w swej praktycznej postaci jest wcielonym BRAKIEM zarządzania. Manager hołdujący zasadom liberalnym pozostawia swoim pracownikom wolność w podejmowaniu każdej decyzji, zarówno jeśli chodzi o cele jak i sposób ich osiągnięcia. Nie nagradza, nie karze, bo nie ocenia. Nie bierze udziału w pracach grupy. Pozostawia ją samą sobie.

To wyglądające na wyjątkowo etyczne postępowanie (czy tak?) jest pełne wad. Chyba że mamy do czynienia z małym, bardzo profesjonalnym i zgranym zespołem, który ma wspólne, wyraźne wytyczone cele. W tak zarządzanej grupie często powstaje oddolnie hierarchia, na czele której staje nieformalnie wybrany szef. Jeśli ten proces będzie wolny od patologii, to taki team ma szanse na powodzenie. W każdym innym przypadku czeka go raczej chaos, nieproduktywność i klęska. Tak w małym skrócie, bo lista wyrazów nieefektywności jest przerażająco długa…

A może macie inne doświadczenie w tym temacie?