Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Style zarządzania personelem. Część 2. Tylko twardą ręką…

W typologiach opracowanych przez innych autorów, znajdziemy odpowiedniki tego stylu, ukryte m.in. pod określeniami: "dyrektywny" czy "autokratyczny". Nazwy tego sposobu zarządzania ludźmi są bardzo adekwatne do tego co się za nimi kryje.

Jeśli na każdym etapie pracy kontrolujesz pracowników; raczej wydajesz polecania, niż sugerujesz czy prosisz i nie nagradzasz – bo to „rozleniwia”, to ewidentnie jesteś wcieleniem szefa spod znaku tego stylu;-)

Zarządzanie nakazowe charakteryzuje się więc stosowaniem permanentnego monitoringu podwładnych, posługiwaniem się strachem jako narzędziem dyscyplinującym oraz koncentracją władzy i wszelkiej decyzyjności w rękach jednej osoby, a w konsekwencji – dużym dystansem między osobą zarządzającą a resztą zespołu.

Nie trzeba zgadywać, że taki sposób prowadzenia zespołu przynosi więcej szkód, niż pożytku. Styl nakazowy zabija pomysłowość, kreatywność i innowacyjność pracownika. Nie daje mu pola do rozwoju własnych kompetencji, a przy tym rozwoju i przedsiębiorstwa jakoś całości. Stałe kierowanie personelem w ten sposób, owocuje zanikiem aktywności i zaangażowania, o ile w ogóle pozwoli na ich ujawnienie się.

Przy dłuższym stosowaniu wpływa bardzo negatywnie na atmosferę w firmie, prowadząc między innymi do zwiększenia rotacji pracowników. Zniechęca, męczy, tłamsi… Może też rodzić ostrą rywalizację między współpracownikami.

Z drugiej strony, zapewnia porządek w działaniu firmy, bo każdy wie co, jak i kiedy ma zrobić. Zadania są precyzyjnie wykonywane, bo i precyzyjnie określone – stąd i wyniki pracy bardzo przewidywalne. Dobrze sprawdza się w sytuacjach kryzysowych, konfliktowych, lub charakteryzujących się dużą presją czasu. O dziwo, przy wszystkich wymienionych wyżej skutkach negatywnych, charakteryzuje się największą wydajnością pracy… no ale jakim kosztem…