Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Czy rynek pracy wymusi na pracodawcach umowy o pracę jako formę zatrudnienia?

Rok 2017 powszechnie uważany jest za rok pracownika. W obliczu rekordowo niskiego bezrobocia, dużej liczby osób pracujących i wzrostu płac, pracownicy niektórych sektorów gospodarki dyktują warunki, na jakich chcą pracować. Tak jest szczególnie w branży IT, choć nie tylko. W innych sektorach, tych mniej specjalistycznych, pracownicy również mogą sporo zyskać. Rynek pracy jest w najlepszej – w stosunku do ubiegłych lat kondycji. Pracownicy mogą odczuć ten fakt nie tylko dzięki wskaźnikom gospodarczym i danym z GUS. Zaczynają to odczuwać na własnej skórze. Pracodawcy zmuszeni są poświęcić swoim ofertom dużo więcej uwagi. W ofertach pracy coraz większe znaczenie ma punkt, w którym potencjalny pracownik dowiaduje się czego może oczekiwać od firmy, a nie jakie są jej wymagania czy osiągnięcia. Pracodawcy w obronie przed utratą rąk do pracy oferują coraz stabilniejsze jej warunki. W I kwartale tego roku znacznie zwiększyła się liczba osób zatrudnionych na czas nieokreślony. Jednocześnie już drugi kwartał z rzędu spada odsetek tych, którzy zarabiają dzięki: umowom cywilnoprawnym, ustnym, a także w szarej strefie. Liczba osób pracujących na kontraktach bezterminowych przekroczyła 9,5 mln.

Szefowie oferują stabilniejsze formy zatrudnienia, nie tylko po to, aby zachęcić pracowników, ale również po to, aby zabezpieczyć się przed ich nagłym odejściem. To szczególnie ważne w sytuacji, gdy zapełnienie wakatów jest coraz większym wyzwaniem dla pracodawców.

Dlatego też postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej formom zatrudnienia.

Najbardziej pożądaną przez pracowników jest umowa o pracę. Dzieje się tak dlatego, że gwarantuje ona pracownikowi płatny urlop w przysługującym mu wymiarze, wynagrodzenie za czas choroby oraz szereg innych przywilejów. Pracodawca może z pracownikiem zawrzeć umowę: na czas nieokreślony, na czas określony lub na czas wykonywania określonej pracy. Każdą z wymienionych umów może poprzedzić umowa na okres próbny.

Umowa o pracę na czas nieokreślony ma charakter długoterminowy, nie ma wyznaczonego terminu jej zakończenia. Niemniej jednak, zgodnie z przepisami kodeksu pracy, każda ze stron może wypowiedzieć tę umowę z zachowaniem stosownego terminu wypowiedzenia, za porozumieniem stron lub w trybie natychmiastowym w przypadku ciężkich naruszeń pracowniczych. Oznacza to więc, że nie jest to umowa gwarantująca pracownikowi posadę na wiele lat...                                                                        

A zatem na czym polega różnica pomiędzy umowami na czas określony i nieokreślony?

Cechą charakterystyczną umowy o pracę na czas określony jest to, że zawiera się ją na pewien z góry oznaczony okres.  Oznacza to tyle, że znany jest termin jej zakończenia. Oczywiście, zgodnie z art. 33 kodeksu pracy, strony mogą przewidzieć rozwiązanie umowy na czas określony za dwutygodniowym okresem wypowiedzenia, jeśli łącząca strony umowa zawarta jest dłużej niż na 6 miesięcy lub miesięczny jeśli umowa trwa dłużej niż pół roku. Co ważne, wcześniejsze wypowiedzenie umowy o pracę na podstawie tego przepisu nie wymaga wskazania przyczyny uzasadniającej jej rozwiązanie. Oczywiście możliwe jest też rozwiązanie za porozumieniem stron. Według znowelizowanego w 2016 roku kodeksu pracy, łączny czas trwania umów na czas określony nie może przekroczyć 33 miesięcy. Gdy limit czasu  (lub ilości umów) zostanie przekroczony, umowy takie z automatu zmieniają się w kontrakty na czas nieokreślony. W przypadku umowy o pracę na czas określony - pozostałe cechy tej formy zatrudnienia są takie same jak w przypadku umowy o pracę na czas nieokreślony. Pracownik w ramach tak zawartej umowy również ma prawo do płatnego urlopu i płatnego chorobowego. Może nawet być członkiem związku zawodowego działającego w zakładzie pracy.

A co z umowami cywilnoprawnymi?

Z punktu widzenia pracownika korzystne było wprowadzenie obowiązku odprowadzania składek do ZUS od umów-zleceń oraz wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej. W ten sposób część takich form zatrudnienia stała się mniej konkurencyjna dla szefów. Należy jednak zauważyć, że nawet gdyby zmiany te nie zostały poczynione, prawdopodobnie większość pracodawców i tak musiałaby wprowadzać bardziej korzystne formy zatrudnienia. Doprowadziłyby do tego sytuacja gospodarcza i poprawa na rynku pracy, którą obserwujemy już od wielu kwartałów.

Rynek pracy wymusza stabilniejsze warunki pracy w sektorze małych i średnich firm. Tam deficyt siły roboczej staje się szybko jedną z największych barier rozwojowych. Przez lata zaś dominowały umowy, które pracownikom nie zapewniały bezpieczeństwa. Szefowie w ten sposób starali się utrzymać w ryzach koszty pracy. Teraz jednak staną przed wyborem: stabilny etat lub ryzyko, że nie pozyskają odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. Dzisiaj nawet na stanowiskach nie wymagających kwalifikacji oczekiwania kandydatów są spore. Zarówno pod względem formalnym finansowym, jak i w zakresie benefitów pozapłacowych. Pracownicy nie chcą pracować na pracować na tzw. śmieciówkach.

Oczywiście w przypadku prac dorywczych nadal prym wiodą umowy cywilnoprawne, czyli tzw. umowy zlecenia. W ramach takich umów pracownik ma gwarantowane świadczenie pieniężne ściśle określone w umowie oraz odprowadzone składki ZUS. Nie ma jednak płacone za czas w którym nie pracuje z powodu urlopu lub chorobowego. Niemniej jednak umowy zlecenia są w tej chwili charakterystyczne tylko dla prac dorywczych. Większość pracodawców stosuje bowiem którąś z form umowy o pracę.  Widać to już w statystykach. Eksperci Narodowego Banku Polskiego w swoich raportach zwracają uwagę, że spada nie tylko liczba pracujących na kontraktach na czas określony, ale także krótkoterminowych umowach-zleceniach. Zauważalne są dwa zjawiska występujące jednocześnie: wzrost ilości zawieranych umów o pracę i coraz większe roszczenia kandydatów do pracy. Niestety kandydaci najczęściej nie rozumieją różnicy pomiędzy umową o pracę na czas określony a umową cywilnoprawną. Nie zdają sobie sprawy z tego, ze ta pierwsza jest dla nich naprawdę korzystna. Oczekują umów na czas nieokreślony nawet jeśli sami nie dysponują wysokimi kwalifikacjami. Firmy odnotowujące największy deficyt rąk do pracy oferują coraz korzystniejsze warunki zatrudnienia.

„Pracodawcy starają się sprostać trudnym wymaganiom rynku pracy. W sektorach z największym deficytem pracowników, czyli w produkcji i w handlu, obserwujemy rosnące stawki oraz tworzone listy benefitów pozapłacowych. Ciągle jednak potrzebna jest edukacja kandydatów i klarowne informacje o tym, jakie prawa i obowiązki wynikają z tytułu zawarcia konkretnych umów. Gdyby kandydaci znali te różnice być może chętniej podejmowaliby prace oferowane w ramach umów o pracę na czas określony” – zauważa Małgorzata Pieczyńska, rzecznik InterKadra.

Faktem jest, że część społeczeństwa przegapiła zmiany w prawie. Pokutuje zła sława śmieciówek bez ZUS, pracy na czarno oraz za niewielkie stawki godzinowe.

Dlatego zanim uznamy jakąś ofertę pracy za niekorzystną warto dogłębnie przeanalizować jej punkty i porównać do tego, co oferuje rynek pracy w naszym regionie. Przeanalizować to pod kątem swoich kwalifikacji, kompetencji, wykształcenia i doświadczenia. Niekorzystna oferta to taka, obok której oczekuje na nas inna, bardziej odpowiadająca naszym oczekiwaniom i możliwościom.