Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Gra warta czy niewarta świeczki?

Gdyby praca testera gier polegała tylko i wyłącznie na graniu, to dla wielu byłaby prawdziwym rajem na ziemi. Głównym zadaniem testera nie jest jednak przejście gry, miłe „pykanie”, a wyłapanie jak największej ilości błędów – tak, by nie odkrył takowego inny gracz - już po premierze.

To nie wielka przygoda, a raczej żmudna, monotonna, czasem wręcz hipnotyczna praca – gdy kilka godzin testujesz jeden tylko ruch bohatera. Gry sprawdza się nie tylko pod względem funkcjonalnym, ale też – językowym czy dźwiękowym.

Żeby mieć szansę w procesie rekrutacyjnym na stanowisko testera, nie musisz być programistą. Wystarczy, że doskonale poruszasz się w świecie gier i znasz dość dobrze język angielski – to są podstawowe i konieczne do spełnienia wymagania. Reszta zależy od studia developerskiego i konkretnej oferty.

W Polsce kilka firm oferuje wakaty testerom gier. Na początku zarobki nie należą do najwyższych. Czasem stawki rozliczane są godzinowo, ale można zawalczyć też o etat. Pracuje się tylko i wyłącznie w firmie. Niemożliwe jest testowanie gier w domowym zaciszu. Myśląc o takiej pracy, musisz wziąć więc pod uwagę to, czy taka firma znajduje się w pobliżu Twojego zamieszkania.

Choć na początku nie zarabia się ponadprzeciętnie, to możliwy jest rozwój zawodowy, za którym idzie też wyższe wynagrodzenie. Jest jeden poważny minus wybrania sobie takiej ścieżki kariery zawodowej. Po pełnym dniu grania w pracy, z czasem, nie będziesz miał już ochoty grać w domu. Jeśli więc kochasz grać, nie porywaj się na wakat testera gier! To grozi pełną abstynencją… no chyba że jesteś na to poświęcenie gotowy i chcesz to zrobić z pełną premedytacją;)